Krótkie podsumowanie mojej ciąży

Krótkie podsumowanie mojej ciąży

     Ciężko mi w to uwierzyć, ale dziewięć miesięcy ciąży minęło mi jak jeden tydzień. Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się o ciąży i jakie dziwne emocje czułam. Z jednej strony byłam zachwycona, bo w końcu całe życie marzyłam o dziecku. Kocham dzieci i nie wyobrażałam sobie, że nigdy nie będę mieć swoich. Z drugiej strony byłam pełna obaw. Wiedziałam, że skończy się moje dotychczasowe życie. Skończy się wychodzenie z domu kiedy będę chciała, skończy się robienie tego, na co akurat mam ochotę. Będzie więcej obowiązków, więcej wydatków i już do końca życia będę miała się o kogo martwić, ale pomimo tego byłam bardzo szczęśliwa.


Test ciążowy

    Pierwszy test ciążowy, który zrobiłam wyszedł mi negatywnie. Byłam rozczarowana, bo czułam się jakoś tak inaczej, chociaż teraz ciężko mi to opisać, ale bardzo liczyłam, że test pokaże dwie kreski. Moja rozpacz jest nie do opisania, ale starałam się pocieszać, że w sumie nie staramy się o dziecko jakoś długo i nie musi się udać tak od razu. Kilka dni później nie dostałam okresu, a zawsze był u mnie jak w zegarku. Kupiłam kolejne dwa testy, które pokazały już dwie kreski.

    Test zrobiłam rano przed pracą i byłam taka zadowolona, że od razu podzieliłam się tą wiadomością z Przemkiem, chociaż wcześniej miałam plan, że przekaże mu to w jakiś wyjątkowy sposób. Ucieszył się chyba bardziej ode mnie i tak zaczęła się moja przygoda z ciążą.

 

Pierwszy trymestr

    W pracy zastanawiałam się jaki kolejny krok powinnam zrobić. Pierwszą wizytę u ginekologa miałam kilka dni później. Stwierdził 5 tydzień ciąży, następna wizyta w 8 tygodniu i zwolnienie lekarskie. Moja praca jest bardzo ciężka i pełna stresu, a do tego nie było mowy o zmianie stanowiska i zaczynały się właśnie straszne upały, dlatego pójście na zwolnienie lekarskie wydawało się najrozsądniejszym rozwiązaniem.
    To był czerwiec, okropne upały lekarz przede wszystkim kazał mi unikać słońca, więc wychodziłam z domu głownie wczesnym rankiem albo wieczorami, kiedy słońce zachodziło, bo o chłodzie ciężko tu mówić.
    W 9 tygodniu wylądowałam tygodniu ciąży wylądowałam w szpitalu z jelitową. Trzy dni spędzone w szpitalu na oddziale ginekologicznym w izolacji i pod kroplówkami. Okropnie się bałam żeby nie wydarzyło się coś strasznego, ale starałam się zachować spokój. Skoro lekarz mówił, że jest wszystko dobrze, to starałam się mu wierzyć. 
   Najgorszy błąd jaki popełniłam to dodanie się do grupy na Facebooku dla przyszłych mam. Naczytałam się głupot, a potem wydawało mi się, że coś jest nie tak. Dlatego tak szybko jak do niej dołączyłam, tak szybko się z niej usunęłam.
   W pierwszym trymestrze schudłam 12 kg. Było to spowodowane tym, że nic, ale to nic nie mogłam jeść. Nie miałam mdłości, nie wymiotowałam, ale nie chciało mi się jeść i wiele rzeczy po prostu w siebie wmuszałam. Do spadku wagi mój ginekolog się nie czepiał, ponieważ zaczynałam ciążę ze sporą nadwagą.
   Pierwszy trymestr spędziłam głównie na spaniu i wmuszaniu sobie jedzenia, choć czułam się najedzona. Oprócz tego ogromy strach o to, żeby nie stracić ciąży. Z każdej strony słyszałam, że "pierwsze trzy miesiące są najgorsze"


Drugi trymestr

   Drugi trymestr wspominam najlepiej. Od razu poczułam się jak młody bóg. Wiadomo, nadal były obawy, że może stać się coś nie dobrego, ale nic na to nie wskazywało. Wrócił apetyt, już nie chciało mi się ciągle spać i ustąpiły upały. Oprócz tego brzuch jeszcze nie był taki duży, więc bez problemu mogłam się poruszać po okolicy. Miałam o wiele więcej sił niż w pierwszym trymestrze, więc starałam się jak najwięcej chodzić, bo wiedziałam, że brzuch będzie tylko większy i będzie mi coraz ciężej.
   W 20 tygodniu okazało się, że Janek zamienił się w Hanie. Trochę mnie to zaskoczyło, ale cieszyłam się, że w końcu pojawi się jakaś dziewczynka w rodzinie. W 26 tygodniu znowu wylądowałam w szpitalu tym razem z nadciśnieniem. Brałam tabletki o wyznaczonych porach, mierzyłam ciśnienie trzy razy dziennie i wszystko było dobrze. 
 

Trzeci trymestr

Wydaje mi się, że trzeci trymestr był dla mnie najcięższy. Już na samym początku stwierdzono u mnie cukrzycę ciążową. Na szczęście musiałam tylko pilnować diety i wszystko było dobrze. Przyznaje, że nie było jednak lekko, bo miałam okropne chęci na coś słodkiego, a nie wolno mi było tego tknąć. Marzyłam o serniku już do końca ciąży. Tak więc nigdzie nie ruszałam się bez glukometru i tabletek na ciśnienie.
   Brzuch był już na tyle duży,  że nie widziałam swoich stóp. Sprawy nie ułatwiał straszny ból kręgosłupa i pachwin, pojawiły się rozstępy na brzuchu. Chyba każda czynność sprawiała mi trudność. Nie mogłam się przekręcić z boku na bok na łóżku, nawet nie mogłam dobrze z niego wstać. Zakładanie butów to był koszmar, bo ciężko było mi się schylić i strasznie puchły mi nogi. Tak jak się spodziewałam, ciężko było mi już chodzić, a do tego trzeci trymestr wypadł mi w zimę. Strasznie bałam się, że przewrócę się gdzieś na nieodśnieżonym chodniku albo na jakiejś zamarzniętej kałuży, dlatego swoje spacery ograniczyłam niemal do minimum. Udało mi się jednak dotrwać do końca ciąży bez ani jednego upadku. 
   Myślę, że najwięcej czasu spędzałam na leżeniu z nogami w górze i kompletowaniu wyprawki. Kurier był u nas codziennie, bo ciągle znajdowałam coś dla małej. O porodzie starałam się wcale nie myśleć, chociaż nie było to łatwe i im bliżej rozwiązania 

   Na początku ciąży wydawało mi się, że dziewięć miesięcy to wieczność. Myślałam sobie "Co ja będę robić w domu przez tyle miesięcy?". Otóż głównie leżałam, oglądałam seriale, spałam i kompletowałam wyprawkę. Zanim się obejrzałam, leżałam na sali poporodowej.
Copyright © 2014 Unusual Blonde , Blogger